niedziela 29 stycznia 2023

Droga 100km w 20 godzin i 34 minuty, przy temperaturze od 1 do -3

uedk

Droga 100km z Mokotowa do Niepokalanowa przez Fatimę i z powrotem

Szukałem na EDK dłuższej drogi niż 50km+, nie znalazłem więc sam ją stworzyłem i nazwałem Ultra EDK. Ze względu na to, że EDK odbywa się w kwietniu, a był już grudzień i byłem po listopadowym EDK z dobrą duszyczką Mariolą, tak więc postanowiłem, że to powinno być jeszcze w tym roku.

Długo oczekiwane okienko pogodowe nastało z soboty 10.12.2022 na niedziele 11.12.2022, wraz z przyjacielem oczekiwałem na ten moment, parę razy wyszliśmy na spacer 20 i 30 pare kilometrów, aby być chodź troche przygotowani na taki wysiłek. Gdy zbliżał się już ten czas wspólnego wyjścia okazało się, że pójdę sam. Krzychu odpadł, zdrowie :/. Cholera samotne podróżowanie jest trudniejsze, ale co mi zostało, podjąłem dezycję. Idę.

Sobota 6:55 po mszy roratniej ruszam w stronę Fatimy.

Nie będę się rozpisywał o tym co było w tasie, a dam jedynie parę rozważań, które był dla mnie w tym czasie:

„Kocham Cię – które zmienia się w wyzwania – to absolutnie męska strona rzeczywistości. Tak jak EDK, która jest prawie dosłownym naśladowaniem czterdziestu dni pustynnego survivalu Jezusa. Łącznie z pokusami przy końcu, które trzeba przezwyciężyć. To jest męska duchowość, która zaczyna nie od wyzwania, przekracza granice komfortu, by radzić sobie nawet w bólu i zachować przy tym wszystkim pewność miłości Bożej”

„Istnieje olbrzymia pokusa w każdym z nas, aby stawiać sobie tylko takie cele, których osiągnięcia jesteśmy pewni, a ich realizacja nie wymaga od nas wysiłku zaparcia się siebie. Można tak funkcjonować długo w iluzji: «jaki to jestem wspaniały, co postanowię, to osiągam». A wyzwanie boli. Prowadzi do kryzysu, w którym musimy określić, na czym naprawdę nam zależy. Dlatego dzięki wyzwaniom określamy swoją tożsamość oraz jednocześnie kształtujemy ją na nowo, ponieważ wygrane wyzwanie nas zmienia.”

„Facet też potrzebuje poczuć, że istnieje inny świat, gdzie dominuje łagodność, czułość, opiekuńczość. Wie, że nie powinien odrzucać tego świata. Tyle, że facet po takich krótkich przystankach rusza dalej. Nigdy nie powinien zostać w takim świecie, bo straci tożsamość. Otrząsa się i  idzie dalej zmieniać świat, w którym dominuje przemoc.” Dzienniczek EDK 2015

Pierwsze 50km do Niepokalanowa udało się przejść w pełni sił, na miejscu pomodliłem się i zjadłem strawę. W restauracji dostałem wrzątek (dziękuję miłej Pani), robiąc przy tym zapasy wody na później. Co ważne chciałem mieć jak najlżejszy bagaż, dlatego na miejscu kupiłem i wypiłem izotoniki w ilości 3 sztuk i 2 sztuki zabrałem ze sobą. Dla mnie były lepsze niż woda (od kilku dni również spożywałem podwójną dawkę magnezu i różnych witamin z grupy D i B).

Końcowy etap, okazał się nie wystarczający i zabrakło mi 6km do przejścia pełnych 100km. Wtedy przypomniała mi się trasa, którą spaceruje co jakiś czas po Mokotowie, akurat miała ona mniej więcej 6km. Chciałem być pewny przebytej drogi, w całości. Jak już coś robić to dobrze. Nawigacja w dłoń i ostatnie bardzo wyczerpujące kilometry, dosłownie umierałem, byłem bliski rezygnacji, a zostało naprawdę „kilka kroków” do domu.

Dotarłem o 3:34, wykończony ale szczęśliwy, jeszcze mówiłem… no jeszcze z 10km dałbym radę. Ostatnie kilometry to naprawdę wyzwanie fizyczne i modlitewne.

W domu czekał na mnie zimny prysznic 🙂 Czemu? Bo miałem tak rozgrzane całe ciało, które potrzebowało schłodzenia, pamiętam z wcześniejszych wypraw, że polewałem je ciepłą wodą, to był błąd. Teraz już wiem, że trzeba na ostro, lodowata woda błyskawicznie przyśpieszyła regenerację mojego ciała. Potem po przebudzeniu lodowaty prysznic od pasa w dół. Po 14 godzinach poszedłem do Kościoła i pospacerować 6km 🙂 nogi sprawne, lekki ból, ale mogę chodzić bez większych problemów. Następne dni też w miarę możliwości, zimny prysznic i nogi jak nowe 🙂

Chciałem  w tym miejscu podziękować Krzychowi, przyjacielowi, który w tym momencie zaniemógł, może tak miało być? Pewnie i tak jeszcze pójdziemy razem, tym razem dalej 🙂

No i dobrej duszyczce która, opiekowała się mną zdalnie, wspierając i martwiąc się, dziękuję Mariolu 🙂

Do następnej samotnej lub wspólnej drogi pielgrzymie…

Podobne artykuły:

ZOBACZ WSZYSTKIE OPINIE (0)

0 opinie

Zostaw odpowiedź